Tags

Przyznam, że naprawdę bardzo długo mnie tutaj mnie nie było. Różne były tego powody, ale chyba najgłówniejszym ten najbardziej oczywisty – praca, praca i jeszcze raz praca. W zeszłym roku udało mi się w końcu dostać stałą pracę, którą mam cały czas i jestem z niej bardzo zadowolona. Niestety firma przeniosła siedzibę poza Poznań, więc średnio 1,5-2h schodzi nam codziennie na dojazdy w tę i z powrotem. Zmęczenie, lenistwo i zepsuty robot nie sprzyjają gotowaniu, więc oszukujemy się, zamawiając jedzenie z różnego rodzaju knajp. 

Stąd nadszedł jeden z ważniejszych wniosków – jeśli chcę jeść w stylu wege, to muszę ugotować to sama (wyjątkiem są restauracje indyjskie, jak się okazuje). Począwszy od makaronów we włoskich restauracjach, poprzez musakę czy placki z cukinii w arabskich i tureckich, a skończywszy na BioWayu (!!!), praktycznie każde danie bezmięsne jest zwyczajnie niedobre. Przesolone, sztuczne, smażone, odgrzewane – leży potem na żołądku jak kamień. W efekcie wyrzucam do kosza wszystko, co wzięłam w BioWayu i idę po porcję donera z frytkami, bo to przynajmniej jest smaczne (owszem, i tak leży na żołądku).

W przyrządzaniu własnego jedzenia nie pomaga to, że w nowym biurze mamy całkiem fajną restaurację, w której niemal codziennie można zjeść coś dobrego, w tym jedno danie rybne. W efekcie niemal codziennie jem rybę, co jest dobre, ale jednak niekorzystne dla portfela. 

I tak – wracamy do gotowania w domu (mam nadzieję, że na dłużej niż na jeden tydzień). Dzisiaj zrobiliśmy zupę pomidorową na cały tydzień (wbrew temu co jest w przepisie, teraz już nie używamy Vegety – trochę zmądrzeliśmy), a na obiad jedliśmy naleśnika z ciecierzycy oraz (prawie) wegański talerz dobrości 🙂

Obrazek

Pięknie i kolorowo, prawda? Szkoda tylko, że zdjęcie z flashem.

Składniki:

  • 2 małe lub 1 średni słodki ziemniak (patat/batat)
  • puszka ciecierzycy
  • pół główki sałaty lodowej
  • pół czerwonej papryki
  • 1 duża marchewka
  • 1/2 szklanki komosy ryżowej (quinoa) lub jakiejkolwiek innej kaszy (jęczmienna, gryczana, kuskus)
  • kiełki
  • sól i słodka papryka
  • oliwa z oliwek
  • dipy: hummus, naturalny biały serek twarogowy na chleb, pesto itp.

Przepis pochodzi z Oh She Glows, wegańskiego bloga.

Najpierw obieramy, myjemy i kroimy w kostkę słodkie ziemniaki. Płuczemy je pod bieżącą wodą i dobrze wysuszamy. Potem wrzucamy je do miski, wlewamy 1-2 łyżki oliwy z oliwek, posypujemy solą i słodką papryką; dokładnie mieszamy. Dużą blachę wykładamy papierem do pieczenia i wykładamy ziemniaki na jedną jej połowę. 

Potem odsączamy ciecierzycę i dokładnie ją płuczemy. Wykładamy ją na ręcznik papierowy i ocieramy drugim arkuszem ręcznika papierowego od góry, by oddzielić skórki od ziaren. Ja dbam o to, by z każdego ziarenka zdjąć skórkę, bo potem cieciorka wychodzi bardziej chrupiąca. Wrzucamy do tej samej miski, co słodkie ziemniaki, dodajemy jeszcze odrobinę oliwy, soli i słodkiej papryki. Również dokładnie mieszamy i wysypujemy na drugą połowę blachy. Pieczemy w 200 stopniach z termoobiegiem (grzanie góra-dół też będzie ok, tylko trzeba sprawdzać, czy się nie przypala) przez 15 minut, po czym mieszamy i pieczemy kolejne 10-15 minut. 

W międzyczasie gotujemy kaszę zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Myjemy pozostałe warzywa. Marchewkę kroimy w słupki, a paprykę i sałatę w paski. Jak wszystko będzie gotowe, na środek wykładamy kaszę, a dookoła układamy warzywa. Obok podajemy hummus, serek twarogowy, pesto lub jakikolwiek inny dip według życzenia 🙂 (dlatego też prawie wegański talerz, a nie po prostu wegański).

Oczywiście każdy składnik można zastąpić tym, co się lubi – wchodzi tu w grę ogórek, seler naciowy, kapusta, pieczony seler, pieczona pietruszka, zwykłe ziemniaki, pomidory, różnokolorowe papryki i wiele innych rzeczy. Ważne, by była przewaga surowego i by przeplatały się ze sobą różne kolory 🙂

Obrazek

 

Advertisements