Pozwolę sobie używać nazwy “nutella” z nadzieją, że nie zostanę pozwana za to 😉 Ale prawda jest taka, że to, co udało mi się wyczarować, naprawdę smakowało jak najprawdziwsza nutella, choć miało przyjemniejszy, bardziej czekoladowy zapach i przy okazji oszczędziło nam konserwantów, utwardzaczy czy szkodliwych olejów, które znajdują się w nutelli.

Taką domową nutellę można jeść normalnie łyżką prosto z pojemniczka, można nią posmarować chleb lub użyć jej do muffinek czy jakiegokolwiek innego deseru. Należy ją przechowywać w lodówce nie dłużej niż tydzień ze względu na zawarte w niej mleko. Po wyjęciu z lodówki jest miękka i gotowa do jedzenia, nie trzeba czekać aż zmięknie.

Moim zdaniem jest doskonała. Polecam użyć naprawdę dobrej jakości gorzkiej czekolady – to od jej smaku tak naprawdę będzie zależał smak całej nutelli. Użyłam czekolady Lindta o zawartości kakao 70% i wydaje mi się, że nie ma sensu sięgać po bardziej kakaową. Minimalna ilość kakao to 60%. Czekolada Lindta kosztuje wprawdzie 2x więcej niż Wedla, ale jest dużo smaczniejsza i ma bardziej przyjazny skład 🙂

Domowa nutella na pełnoziarnistym pieczywie

Domowa nutella na pełnoziarnistym pieczywie

Składniki:

  • 120 g orzechów laskowych
  • 100 g gorzkiej czekolady (Lindt 70% kakao)
  • ok. 40 g białej czekolady (2 rządki)
  • 100 g cukru trzcinowego
  • ok. 70-80 g dobrego masła o zawartości 82% tłuszczu
  • 100-150 ml tłustego mleka, najlepiej świeżego

Na początek rozgrzewamy piekarnik do 150°C. Orzechy wykładamy na papier do pieczenia i pieczemy przez ok. 8-10 minut. Zauważymy, że skórki zaczynają pękać. Trzeba pilnować, by się nie spaliły. Po ostudzeniu wrzucamy orzechy do ściereczki (robimy taki tobołek) i pocieramy nimi o siebie. Nie muszą zejść wszystkie skórki, jak część zostanie, to też nic się złego nie stanie 🙂 Pamiętajmy jednak, że duża ilość skórek od orzechów może uczynić naszą nutellę gorzką. Orzechy można również uprażyć na suchej patelni.

Cukier mielimy blenderem na pył. Niektóre roboty kuchenne mają w instrukcji napisane, że nie należy mielić w nich cukru (nasz tak ma), więc bądźmy ostrożni, żeby nie zniszczyć robota. Ja w celu zmielenia cukru użyłam ręcznego blendera i dołączonego do niego wysokiego pojemnika (cukier się bardzo pyli).

Czekolady połamać na kostki. Mleko wlać do rondelka i włożyć do niego czekolady i masło. Podgrzewać na małym ogniu, dopóki czekolada się całkowicie nie rozpuści, cały czas mieszając. Nie gotować.

W międzyczasie obrane ze skórek i wystudzone orzechy wrzucić do malaksera wraz z cukrem. Bardzo hałasują 😉 Mielić je tak długo, aż zaczną się zbijać w duże grudy i wytrąci się z nich tłuszcz (trwa to od 2 do 4 minut w zależności od mocy roboty i prędkości siekania). Zebrać je ze ścianek malaksera i dolać do tego rzadką masę mleczno-czekoladową.

Całość miksować jeszcze przez kilka minut aż się dokładnie połączy.

Ciepła masa będzie bardzo rzadka, ale w lodówce zastygnie, więc nie zrażajmy się tym. To najlepszy moment, by spróbować i potem z satysfakcją oblizywać palce 🙂

Nutellę przełożyć do szczelnego pojemnika i wystudzić, po czym włożyć do lodówki.

Tak wygląda po zastygnięciu :)

Tak wygląda po zastygnięciu 🙂

Z tych proporcji wychodzi nam ok. 500 ml nutelli. To dość sporo, zwłaszcza, że trzeba to szybko zużyć, ale obiecuję Wam, że się nie zmarnuje.

Masa z bliska

Masa nutellowa z bliska

Omnomnomnomnom...

Omnomnomnomnom…

Advertisements