Dziś niestety bez zdjęcia, ponieważ efekt końcowy zupy nie jest szczególnie fotogeniczny. A szkoda, ponieważ sama zupka wychodzi pyszna, bardzo pożywna i tak jak napisałam – bardzo studencka.

Co oznacza “zupa po studencku”? To oznacza, że robimy wielki gar bardzo konkretnej, bardzo gęstej zupy, która będzie służyć dwóm osobom przez 4 dni na obiady i kolacje. I prawdopodobnie zostanie jeszcze trochę do zamrożenia 🙂 Taką zupę wsuwamy z chlebem, wrzucamy do niej dużo warzyw, zabielamy śmietaną itd.

Zupy po studencku w moim wykonaniu to najczęściej: pomidorowa, żurek, ogórkowa oraz grochowa.

Składniki na 5l garnek zupy pomidorowej:

  • 1kg mięsa drobiowego (porcja rosołowa, nogi, skrzydełka etc.)
  • 4 marchewki
  • 2 średniej wielkości pietruszki
  • pół selera
  • jasna część pora
  • 3 liście laurowe
  • 4 ziarna ziela angielskiego
  • 3/4 szklanki ryżu długoziarnistego
  • 2 przeciery pomidorowe
  • 2 średnie koncentraty pomidorowe (200 g)
  • drobna Vegeta (ok. 4 łyżki stołowe)

Mięso dokładnie opłukać i zalać zimną wodą nieco ponad połowę wysokości garnka. Można posolić (zwłaszcza, jeśli chcemy je potem zjeść :)). Gotować na dość dużym gazie do czasu, kiedy zbiorą się szumowiny. Odszumować*. W tym momencie dodać ziele angielskie i liście laurowe, a także pora, po czym zmniejszyć moc palnika.

Warzywa (marchew, seler i pietruszkę) obrać, umyć i pokroić w drobną kostkę. Można to zrobić w robocie ze specjalną funkcją krojenia w kostkę, w malakserze albo (gorsze rozwiązanie) zetrzeć na tarce (również w robocie). Moim zdaniem akurat do zupy pomidorowej warzywa starte na tarce nie pasują, muszą być drobno pokrojone.

Kiedy mięso będzie ugotowane, wyjąć je wraz z porem. Liście laurowe i ziele angielskie można zostawić, choć trzeba się potem liczyć z tym, że będą pływać w talerzach 🙂 Do wywaru wrzucić warzywa oraz ryż jednocześnie. Gotować, często mieszając (trzeba uważać przede wszystkim na ryż przyklejający się do dna garnka), aż warzywa zmiękną.

Dodać przeciery pomidorowe oraz koncentraty. Żeby dobrze rozpuścić koncentraty, najlepiej jest w tym celu użyć łyżkę cedzakową (tę, której używaliśmy do zbierania szumowin) i zbierać na niej pływające kawały koncentratu, po czym rozcierać je zwykłą łyżką.

Jeśli zupa będzie zbyt gęsta (albo nie będzie zajmować całego garnka), dolać wody. Lepiej, by pod koniec gotowania zupa była bardziej rzadka, ponieważ przez noc ryż i tak wchłonie zdecydowaną większość wody. Na tym etapie można zupę spróbować i jeśli jest niedostatecznie “konkretna” w smaku, dodać Vegety.

Pamiętajmy, by po dodaniu każdego składnika zupę dokładnie przegotować.

Podawać ze śmietanką i chlebem. Można na talerz skroić w drobną kostkę parówki albo dodać mięso z gotowania wywaru, żeby było jeszcze bardziej konkretnie. 😉

*Słyszałam, że podobno nie powinno się tego robić. Ale jeśli kupujecie mięso tak, jak ja – w markecie, to odszumować trzeba zawsze. Jeśli macie dostęp do dobrej jakości wiejskiego drobiu, to absolutnie nie ma potrzeby tego robić. Prawdopodobnie szumowiny nawet się wtedy nie pojawią. 

Advertisements