Zauważyłam ostatnio bardzo niepokojącą tendencję, zarówno w Internecie, jak i w sklepach czy w rozmowach ze znajomymi. Zaczęło się od tego, że natrafiłam na ten artykuł, który wymienia dania z konkretnych fast foodów, które “zaskakująco nie są dla nas złe”. Przyjrzyjmy się uważnie temu artykułowi, którego autor wymienia np. Chicken McNuggets z McDonald’s, Whopper Jr. z Burger Kinga czy karmelowe macchiato ze Starbucksa i kilka rzeczy, które nie są dostępne w Polsce.

Właśnie te dania nie są dla nas “aż takie złe”, ponieważ: Nuggetsy mają po 47 kcal/sztuka, Whopper Jr. ma 340 kcal, a słodka kawa ze Starbucksa – 170 kcal. Czy coś brzmi dla Was źle w tym sposobie rozumowania? Jeśli nie, to w artykule również umieszczony jest ten filmik:

Pochodzi on z programu “Eat, Drink & Be Skinny” i prowadzony jest przez dziewczynę, która obsesyjnie liczy kalorie, lubi nosić rurki i biodrówki, ale także lubi fast foody. Bierze na tapetę kanapki z McDonald’s z zaznaczeniem, że nie są one aż tak niezdrowe, jak by się wydawało.

Wciąż jeszcze nie brzmi to dostatecznie źle? Niedawno rozmawiałam ze znajomą, która od pewnego czasu jest na diecie (z założenia nie ma być to dieta odchudzająca, tylko podnosząca masę mięśniową). Od swojej dietetyczki otrzymała jadłospis, którego sednem jest 1000-1100 kcal dziennie w 5 posiłkach (4 posiłki po 200 kcal, jeden, obiad – 300 kcal). Efekt tego jest taki, że swoje posiłki rozpatruje ona pod kątem ilości kalorii jako zdrowe, pożywne i odpowiednie. I tak jednego dnia na obiad je warzywa gotowane na parze z sosem serowym, a drugiego kanapkę z keczupem i parówkę sojową, nie widząc w tym nic złego.

Zainspirowana tym zjawiskiem, zaczęłam się zastanawiać nad tym, co tak właściwie współcześnie jest synonimem słowa “zdrowe”. I obawiam się, że doszliśmy do momentu, w którym “zdrowe” oznacza “niskokaloryczne”, a “zdrowe odżywianie” to “spożycie konkretnej ilości kalorii w ciągu dnia”.

Pogodziłam się już z tym, że w sklepach “zdrowa żywność” oznacza “żywność wege”, co również jest nieco wadliwe. Wynika owszem z tego, że wegetarianie powszechnie odżywiają się lepiej, ale dlatego, że są bardziej świadomi tego, co jedzą, bardziej świadomi potrzebnych wartości odżywczych i substancji, których potrzebuje organizm w ciągu dnia i nie idą na łatwiznę z przyrządzaniem jedzenia. A do tego przecież wcale nie trzeba być wege 🙂

Wciąż jednak boli mnie to rozpatrywanie fast foodów jako “nieszkodliwych”, ponieważ niektóre mają nieszczególnie wysoką ilość kalorii na porcję. Ale czy to jest dobre, zdrowe, pożywne jedzenie? Oczywiście, większość z nas raz na jakiś czas się skusi na frytki czy na cheeza i nie ma w tym nic złego, ale bądźmy świadomi tego, że to nigdy nie będzie zdrowe jedzenie, które syci na długo i to nigdy nie będą “dobre” kalorie.

Advertisements