Czy wspominałam już, że uwielbiam figi? Zaczęło się chyba od tego, że kupiłam w dawnym Bomi konfiturę figową. Bardzo długo byłam wobec niej sceptyczna, więc konfitura stała w szafce i czekała na swoją chwilę. A kiedy ta chwila nadeszła… zwariowałam wręcz. Słoik został wyczyszczony w kilka dni.

Potem nastąpił wyjazd do Chorwacji, gdzie na Dolcu w Zagrzebiu sprzedawca owoców poczęstował nas świeżymi figami (które potem zresztą kupiliśmy w nieprzyzwoitej ilości). W Polsce fig nie próbowałam kupować z dwóch powodów: 1) są naprawdę BARDZO drogie; 2) obawiam się, że nie będą aż takie smaczne. W Chorwacji zażerałam się figami, mimo że tam również są dość drogie.

Moim zdaniem figi naprawdę nie potrzebują żadnego dodatku, żadnej szynki parmeńskiej, żadnego sera feta. Są genialnie słodkie, a ich pestki lekko chrzęszczą pod zębami w bardzo przyjemny sposób.

Jest więc oczywiste, że w moim domu zawsze będzie miał miejsce w lodówce dżem figowy. Niestety, wspomniana wcześniej konfitura jest niepoprawnie wręcz droga, dlatego też zdecydowałam się na dżem figowy St. Dalfour, który zostawiam sobie na specjalne okazje.

Dzisiejsza okazja może nie jest szczególnie specjalna, nie jest to właściwie żadna okazja, ale mogłam zjeść mój specjalny dżemik, więc jestem uradowana. Jako że robiłam wczoraj frittatę z przepisu Feed Me Better, zostało mi trochę twarogu, który prawdopodobnie by się zmarnował. A że absolutnie nie znoszę marnowania jedzenia (niestety regularnie “czyścimy” lodówkę z przeterminowanych produktów), postanowiłam zjeść ten twaróg dzisiaj. Mniam 🙂

Bułka słonecznikowa z chudym twarogiem i dżemem figowym

Bułka słonecznikowa z chudym twarogiem i dżemem figowym

Jak już wiecie, uwielbiam bułki ze słonecznikiem (w ogóle uwielbiam słonecznika). Do twarogu dodałam odrobinkę (ok. 1 łyżeczkę) mleka, żeby się do siebie “kleił”. Wyjątkowo użyłam twarogu Pilos z Lidla i był całkiem smaczny. Taka jedna bułeczka będzie miała ok. 300-350 kcal, więc może to dość dużo, ale jakie to smaczne i pożywne 🙂

Advertisements