Jak już wspominałam w poprzednim poście, na piątkowy lunch jadłam kuskus z różnymi śmietkami na wierzchu. Piątkowy obiad musiał być szybki – jak zresztą każdy. Tylko w weekend znajdujemy czas na to, by trochę pokombinować z jedzeniem, czego efekt zazwyczaj jest taki, że z lenistwa zamawiamy pizzę. Często jednak w niedzielę popołudniu robię ogromny gar zupy, którą potem jemy przez resztę tygodnia z chlebem.

W piątek też czasem zdarza mi się zrobić coś, co zostaje również na sobotę, ewentualnie niedzielę. Tym razem jednak w weekend mieliśmy bardzo fajny wyjazd służbowy do hotelu Habenda**** w Budzyniu, czego efekt był taki, że wszelkie jedzenie musiało zostać zrobione i zmiecione jeszcze w piątek. A wierzcie mi – zrobienie jedzenia na jeden posiłek to dla mnie naprawdę OGROMNY problem. Tym razem jednak wyszło i w trójkę (my+BFF) zjedliśmy zdrowy, pożywny obiadek.

Kotleciki wieprzowe z serowo-szczypiorkowym farszem i zapiekane pomidory faszerowane kuskusem, marchewką  i cebulką

Kotleciki wieprzowe z serowo-szczypiorkowym farszem i zapiekane pomidory faszerowane kuskusem, marchewką i cebulką

Po pierwsze oba przepisy pochodzą z serwisu Przepisy.pl. Poddałam je, oczywiście, drobnym modyfikacjom, ponieważ nie byłabym sobą.

Kotleciki wieprzowe – składniki:

  • 6 kotletów ze schabu (u mnie z Lidla, 360g – polecam!)
  • jakaś ostra przyprawa (u mnie mieszanka przypraw do kurczaka węgierskiego Kamisu)
  • pęczek szczypiorku
  • dwie łyżki stołowe ziaren słonecznika
  • 2 plasterki szynki drobiowej
  • tarta mozarella – ok. pół szklanki (może to być każdy miękki żółty ser)
  • jedno rozbełtane jajko z odrobiną wody lub mleka
  • bułka tarta
  • oliwa do smażenia

W przepisie miały to być polędwiczki wieprzowe, niestety w ten dzień akurat Lidl mnie zawiódł i polędwiczek nie było. Kupiłam zatem kotlety schabowe i naprawdę nie żałuję.

Kotlety przekroić na pół i bardzo dokładnie rozbić tłuczkiem – im cieńsze i większe się zrobią, tym lepiej (najlepsza metoda na rozbijanie mięsa: włożyć kotlet do woreczka foliowego i położyć na desce; nic się nie brudzi, a efekt ten sam). Posypać lekko ostrą przyprawą i odłożyć na trochę.

Drobno pokroić szczypiorek i wędlinę. Wrzucić je do miski wraz z tartą mozarellą oraz słonecznikiem. Zagnieść i formować małe kuleczki. Jeśli nie będą chciały się ze sobą trzymać, należy dosypać więcej mozarelli. Każdą kuleczkę układać na środku kotleta i składać go w pół, rozpłaszczając ręką i pilnując, by farsz nie wydostał się na zewnątrz. Obtaczać w jajku i w bułce tartej. Smażyć kilka minut, często przewracając, można również pod przykryciem. Inspiracja: tutaj.

Przepis na faszerowane pomidory można znaleźć tutaj. Ja zrezygnowałam z oliwek, ponieważ z naszej trójki lubi je tylko BFF. Okropną przyprawę w mini-kostkach o smaku smażonej cebuli zastąpiłam (uwaga, uwaga!) smażoną cebulą. Piekłam je też zdecydowanie dłużej, bo przynajmniej pół godziny, a przed pieczeniem posypałam z wierzchu tartą mozarellą (jak już kupiłam paczkę, to trzeba ją przecież zużywać :)).

Wyszedł naprawdę pyszny, w miarę lekki obiad. Do tego wszystkiego wypiliśmy smoothie ze szpinakiem, jabłkiem i gruszką (a także prawdopodobnie mikroskopijnym kawałkiem plastiku z łyżki, którą mieszałam smoothie w trakcie blendowania).

Advertisements